Trump zarejestrował swój znak towarowy na Kubie w 2008 roku, aby budować hotele, kasyna i pola golfowe

Donald Trump to znany przede wszystkim z rządzenia Stanami Zjednoczonymi polityk. Amerykanin jest jednak również prężnie działającym biznesmenem. Jedną z gałęzi jego inwestycji jest biznesowy „flirt” z Kubą, trwający od kilku dekad. Pomimo obietnic, że będzie się trzymał od tego kraju z daleka, dopóki nie zostanie wyzwolony, Donald Trump od 2008 roku posiadał zarejestrowany tam znak towarowy, dzięki któremu mógł prowadzić liczne działania komercyjne.

Donald Trump i jego interesy na Kubie

Obecny prezydent USA wspominał sytuację na Kubie podczas jednego z przemówień w Miami. Mówił wtedy, że nie będzie podejmował tam żadnych kroków biznesowych, dopóki wyspa nie będzie „wolna”. Mimo tych słów, w 2008 roku złożył on wniosek o zarejestrowanie swojego znaku towarowego na Kubie. Oznacza to, że w pełni legalnie mógł prowadzić tam działania komercyjne, takie jak inwestowanie w nieruchomości, hotele, kasyna czy pola golfowe. Sam proces rejestracji przebiegł sprawnie dzięki zatrudnieniu kubańskiej prawniczki – Letici Laury Bermúdez Benítez. Sprawnie, w rzeczywistości Kuby, oznacza okres około 1,5 roku. Od tego momentu, aż do 2018 roku jego znak towarowy był w pełni ważny.

Zgodnie z treścią wniosku, która oddana została do publicznej wiadomości między innymi w kubańskim rejestrze oraz biuletynie z 2009 roku, Donald Trump dostał zezwolenie na inwestycję w nieruchomości, konkursy piękności, pola golfowe, usługi hotelowe, a także usługi gier kasynowych. Te ostatnie mogą być szczególnie pożądane przez Kubańczyków, bowiem ciężko na wyspie o dostęp do europejskich usług, takich jak Betsson kasyno. To jedynie wycinek z pełnej listy działań, na które mógł pozwolić sobie amerykański biznesmen za sprawą otrzymanego zezwolenia.

Sytuacja między USA, a Kubą

Swoje stanowisko w sprawie poszukiwania biznesu na Kubie, Donald Trump wygłosił podczas przemówienia w Kubańsko-Amerykańskiej Fundacji Narodowej. Co prawda nie naruszył on amerykańskiego embarga składając wniosek oraz zatrudniając kubańskiego pracownika, jednak dla wielu przeciwników tego polityka, może to być kolejny negatyw do odnotowania.

Po ponownym nawiązaniu stosunków dyplomatycznych między USA a Kubą w 2015 roku, wiele firm zarejestrowało swoje znaki towarowe w drugim z wymienionych. Tak mocne marki jak Netflix, Disney, Apple czy Microsoft pospiesznie zalegalizowały swoje działania na wyspie.

Podczas kadencji Trumpa, sytuacja pomiędzy dwoma państwami znów się zaostrzyła. Sankcje na kubański rząd oraz embarga zostały zaostrzone, a sam prezydent tłumaczy to łamaniem praw człowieka i wsparciem reżimu Nicolasa Maduro w Wenezueli.

Druga strona medalu

Pomimo aktualnie trwającej kampanii, mającej na celu ograniczenie stosunków biznesowych pomiędzy USA, a Kubą, Donald Trump nie miał w poprzednich latach obiekcji odnośnie inwestowania w wyspę. W 1998 roku firma Trump, Trump Hotels & Casino Resorts, zapłaciła firmie konsultingowej około 68 000 USD za podróż służbową na Kubę w jej imieniu, prawdopodobnie naruszając ówczesne embargo.

Nie tak dawno, bowiem w 2013 roku, dyrektorzy Trump Organization odwiedzili Kubę w celu zbadania kolejnych inwestycji. Jedną z nich miało być pole golfowe na wschód od Hawany. Trzy lata później, Trump i jego organizacja szukała możliwości założenia sieci hotelowej, a wtedy to przecież Donald Trump był już kandydatem na prezydenta. Zamiłowanie aktualnego prezydenta USA do ryzykownych inwestycji prawdopodobnie już dało owoce.

Amerykański inwestor w czasach zażyłych stosunków z Kubą, prawdopodobnie wzniósł kilka ciekawych obiektów na wyspie. Kubańczycy, zachęceni grą w jackpoty mogą udawać się do kasyn, nie wiedząc nawet, za czyje pieniądze zostały wzniesione. Podobnie sprawa ma się z turystami, odwiedzającymi lokalne hotele.

Autor

Redakcja

funner.pl

Komentarze (0)
Zostaw komentarz